Koty

"Mruczę, więc jestem!"
Kategorie
 
Książki o kotach

Kot.
100 sposobów na jego poznanie




Czy koty zawsze spadają na cztery łapy?

 

Miłość do kota i jej objawy

Pojawienie się w domu kota wiąże się z wywróceniem do góry nogami całego porządku dnia oraz przestrzeni życiowej człowieka, oraz skutkuje cięzkim zakochaniem się człowieka w futrzanym stworzeniu. Stan ten jest trwały i nieuleczalny, towarzyszą mu liczne objawy:

slodziutki.jpg

Człowiek widząc śpiącego kota nie waży się zakłócić mu spokoju. Jeśli kot śpi na kolanach lub rękach, człowiek w obawie przed obudzeniem obiektu uwielbienia nie przeniesie go w inne miejsce, nawet jeśli oznacza to zatamownie przepływu krwi w kończynach (również wtedy, gdy istnieje już groźba przymusu ich amputacji) Także w trakcie nocy człowiek nie zmieni pozycji, by nie drażnić kota. Jeśli kot zażyczy sobie spania na środku łóżka z pyszczkiem na poduszce, człowiek posłusznie zajmie miejsce na krawędzi, nawet jeśli miałbyw nocy spaść. Wychodząc z łóżka człowiek… wykonuje zadziwiające akrobacje, by nie zbudzić kota.

Człowiek sprząta kuwetę po każdym jej użyciu, by nie narażać kota na niegodne doznania.

Człowiek przechowuje w lodówce kilka otwartych puszek kociego jedzenia, którymi kot wzgardził. Kupuje mu także tylko zaakceptowane przez kota karmy, najczęściej są one jednej firmy i koniecznie są najdroższe. W razie skończenia się zapasów jedzenia człowiek wpada w rozpacz, gdyż wie, że kot nie tknie niczego innego, ogłaszając strajk głodowy.

Człowiek okazuje uczucie kotu poprzez całowanie go w pyszczek (ciekawe co na to kot)

Człowiek kupuje kotu prezenty z okazji Bożego Narodzenia, Wielkanocy, imienin, urodzin, dnia hutnika, dnia górnika, dnia ochrony kolei. Wydaje na kocie prezenty dużo więcej pieniędzy niż na prezenty dla bliskich. Człowiek będąc w sklepie najpierw kupuje akcesoria dla kota, dopiero potem myśli o swoich zakupach.

Człowiek, by zapewnić rozrywkę kotu, instaluje w komputerze wygaszacz z rybkami, lub urządza prawdziwe akwarium. Kupuje także niezliczone ilości zabawek (nie uwzględniając głównej zasady- im zabawka droższa, tym szybciej kot się nią znudzi). W trosce o kondycję kota, człowiek lata po całym mieszkaniu z myszkami, wędkami,
piłkami ( wzbudzając w postronnym obserwatorze podejrzenia co do zdrowia psychicznego człowieka).

Człowiek dobierając nowych znajomych zastanawia się, czy kot ich polubi. Wskazane jest poznanie ich z kotem, przedstawiając mu znajomych z imienia. Najlepiej jeśli oni także posiadają koty, zalecane jest wtedy poznanie ze sobą wszystkich futrzaków.

Człowiek przerywa kulminacyjny moment w grze, gdyż kot zainteresował się przesuwającą się myszką. Jeśli podczas rozmowy na komunikatorze internetowym kot zechce spacerować po klawiaturze, człowiek ochoczo wysyła rozmówcy kocie rozważania.

Człowiek kupuje pocztówki, kalendarze, ręczniki, obrazki, zdjęcia, notatniki, plakaty, wisiorki, zeszyty, tapety z wizerunkami kotów.

Stan zakochania w kocie nie jest niebezpieczny dla zdrowia, czy życia człowieka. Niestety, niezaznajomieni z przebiegiem choroby ludzie, będący bombardowani opowieściami o obiekcie miłości, mogą uznać człowieka za cierpiącego na obsesję paranoidalną lub schizofrenię rezydualną o podłożu symfonicznym.

Popularity: 14% [?]




2 komentarzy to “Miłość do kota i jej objawy”

  1. czarnadrania:

    Ha ha ha! BOSKI tekst i jakże prawdziwy! :) ))
    Ale ja rozumiem ludzi kochających koty, ponieważ sama je kocham i podziwiam! To PRZEPIĘKNE zwierzęta, a jeśli już zaufają, to kochają całym sercem i potrafią to okazać.
    Mam dwa. Chłopca i dziewczynkę. Mogę godzinami na nie patrzeć i się nie znudzić. Koty, to chodząca doskonałość!

  2. Irbis:

    To święta prawda ! Jestem klasycznym przykładem zakochania sie w moich kotach z objawami wymienionymi w tekscie … Mam 2 : chlopca i dzeiwczynkę ale wczesniej mialem dwoch chlopcow (jeden żył 20 lat drugi 17) … Pzez 3 lata nie mialem potem podczas dokarmiania zimą kotow osieldowych, zauważyłem ze przyplatal sie jakis obcy z obróżką : albo uciekł albo ktos go wygonil (ale chyba zdjąłby obróżkę wczesniej) .. Kot byl maly drobny caly czarny z białą łątką pośodku piersi )pod szyją). Biedak byl glodny że aż warczał i odganiał wszystkie inne koty dopóki sam sie nie najdał… Po kilkunastu dniach zniknął a gdy wrócił był juz bez obróżki. nadal go dokarmialem ale wkrótce sie zorientował że mieszkam w 4 pietrowym bloku obok. Codzienniewiec czekal na mnie na murku aż wroce z pracy i kiedy wieczorem scodzilem karmic koty przed blok. Wprawdzie biegl za mną i podjadał na “zbiorowej stolowce” (pod krzakiem) ale zaraz biegl z powrotem za mna do bloku wiec sie zorientowalem ze chce by go przygarnąć. Z poczatku nie chcialem (bo przeciez nie tak dawno poumieraly moje stare koty i niechcialem znowu sie nimi zajmowac zwłazcza ze po smierci matki zostalem sam aprzeciez pracowalem i całymi dniami nie bylo mnie wdomu). Sasiadka jednak namaiwala mnie bym go wziął poki jeszcze sie “nie zmarnował”. Byl koniec wrzesnia 2006 roku. Łamałem sie przez 3 dni : wziac nei wziąć. W końcu kot (ktory sie okazał kocicą) zwycieżył… Złamałem sie i otworzylem mu drzwi do bloku moiwiac : no właź diable wcielony … Kot bez zadnego strchu wszedl za mna na 1 pietro do meiszkania i od razu poczul sie u siebie … zaczał skakac i szlaeć z radosci .. B ylem zdziwiony bo koty raczej obwąchują najpierw nieznany teren.. Nazwalem ją BASTINA na czesc staroegipskiej kociej bogini Bastet. BYlo 9 wieczorem ale na szczescie Tesco obok mojego domu było otwarte wiec zdazylem kupic kuwete, jedzenie i żwirek. Po 3 meisiacach – dla towarzystwa wzialem zpodworza kociaka (dokarmialem go wczesniej wiec mnie znal i ufał, u\ocieral sie o moej nogi i lasil … ale go niedotyjkalem by go do siebie za bardzo nie przyzwyczajac .. I to jego postanowilem wziac do towarzystwa moejej b astinie .. Dal sie zlapac ale sie wyrywał … w koncu zanisoslem z koelgą go do piwnicy bo balem sie ze zarazi kocicę kocim katerem. Przez 2 tygodnie karmilem go w swojej piwnicy (mam piekna piwnice, czystga i jasna oraz ciepla). Nikomu tym nie przeszkadzalem bo trzymalem go w swojej piwnicy. Przycjodzila weterynarkaktora bo leczyla z kaaru kociego … Po dwoch tygodniach powiedziala ze moge go zabrac do domu. Okazalo sie ze nie byl wyleczony do konca i zarazil mi kocice. Oboje byli juz chorzy a ja wozilem ich taksowkami do weterynarza i z powrotem przez 3 eisiace. W koncu Pysio (tak go nazwalem bo mial zwyczja od 1 dnia ocierac sie pyszczkiem o moja twarz) musial poddac sie operacji bo mial powzne problemy z pecherem i cewką moczoiwa : nie umial oddac moczu. Operacja zakosztowala mnie roche (ponad 500 zl). Potem dlugieleczenie – rehabilitacja … Musioalem nauczyc sie dawac zastrzyki kotom (oboje chorowali) a bylem zupelnie sam i nikogo do pomocy. W koncu po pół roku leczenia i rehabilitacji – wyzdrowialy. Choc niezupelniebo od czasudo czasu zdarzaja sie im nawroty. Ale pokochalem je bardzo a one mnie : towarzysza mi jak pies – wszedie. Spia ze mna i bijasie o miejsce przy mojej glowie na poduszce. Pysio jestzazdrosny o Bastinkę i gdy juz za dlugo sie z nia bawie albo glaszcze – skacze na nia i gryziejąw ogonek. Kocica przerazona ucieka a on pchasie na jej miejsce domagajac sie pieszczot… Pysio jest wiekszym pieszczochem niz ona – i domaga sie a wreczm nie terroryzuje jesli udaje ze nie wiem o co mu chodzi .. Możnaby pisaco nich ksiażke. Slowem : jestem zakcohany w nich a onewe mnie. Czyz jet cos piekniejszeo ?

Skomentuj


Chcesz otrzymywać każdą nową notkę, zaraz po publikacji?

Zostaw nam swój adres e-mail:


lub: ikona rss Zasubskrybuj nasz kanał rss

Nie wiesz czym jest rss? Dowiedz się!

Nie przegapisz już żadnego wpisu!

Opis bloga
Z czego składa się kotek?
  • w 30% z psot
  • w 29% z charakteru
  • w 28% z mruczenia
  • w 10% z miękkiego futerka
  • w 3% z niewinności.
I o tym jest ten blog!
Archiwum


Najpopularniejsze posty
Linki